Słuchaj radia DzemiX:

Słuchaj Radia Dzemix za pomocą WINAMP Słuchaj Radia Dzemix za pomocą Windows Media Player Słuchaj Radia Dzemix za pomocą RealPlayer

Profil Użytkownika

Przypomnij hasłoPrzypomnij nazwęZałóż konto

Sonda - Zagłosuj!

Jak podoba się Nowa Odsłona Radia DzemiX??
 

Mini Galeria

Reklama
Reklama
Wiadomości
Administrator, wtorek, 31 sierpnia 2010 10:01 PDF Drukuj Email
Kobranocka ma już 25 lat!

Ćwierćwiecze istnienia świętuje w tym roku toruński zespół Kobranocka. We wtorek (31 sierpnia) wieczorem grupa zagra jubileuszowy koncert w fosie zamkowej, w Toruniu, na którym wystąpi ze swymi gośćmi.

31 sierpnia 1985 roku grupa wystąpiła po raz pierwszy pod nazwą Kobranocka podczas koncertu w Warszawie i tę datę muzycy uznają za dzień powstania zespołu. Początkowo nagrali kilka utworów do tekstów Andrzeja Michorzewskiego (z zawodu psychiatry), które przesłane zostały do zagłuszanego wówczas przez władze PRL Radia Wolna Europa.

Muzycy nie zamierzali prowadzić działalności komercyjnej, ale sukces występów na Dada Balu w toruńskim Studenckim Klubie Od Nowa spowodował, że zaczęli grać regularnie. Ich muzyka odwołuje się do punk rocka, a cechą charakterystyczną wielu tekstów jest ich pacyfistyczny wydźwięk i abstrakcyjna metaforyka.

"Najpierw był bunt przeciwko komunie, wojsku, w ogóle wszystkim mundurom poza strażackimi, potem przeciwko sutannom. Od kilku płyt śpiewamy raczej o miłości albo o sprawach społecznych, na przykład o drobnomieszczaństwie" - mówił o tekstach Kobranocki w wywiadzie dla toruńskiego miesięcznika kulturalnego "Ikar" lider zespołu Andrzej "Kobra" Kraiński.

Wtorkowy koncert połączony będzie z premierą nowego albumu "SPOX!".

"Jest na nim piosenka 'Żyrandole', właśnie o drobnomieszczańskim zachłyśnięciu nowym żyrandolem czy pięknym dywanem i pięknie pomalowaną chemolakiem podłogą. Na takie rzeczy zwracamy teraz uwagę. Nie zamierzamy babrać się w polityce. Brzydziłbym się o tym śpiewać. Szkoda języka i gardła" - zapewnił "Kobra".

"Nasze płyty są do siebie podobne - tak wszyscy mówią. Na tej płycie, tak jak na poprzednich, są piosenki czadowe, punkrockowe i są też balladki do przytulania. Lubię jedno i drugie. Zawsze tak będziemy grać" - dodał lider Kobranocki.

Toruński koncert uświetnią goście: Janusz Panasewicz z Lady Pank, Dżej Dżej z Big Cyca, Marek Piekarczyk z TSA, Kasia Kurzawska z Sofy, Wojtek Wojda z Farben Lehre, a całość poprowadzi Paweł "Konjo" Konnak. Nie zabraknie też muzyków z wcześniejszych składów Kobranocki: Sławomira Ciesielskiego, Waldemara Zaborowskiego oraz Jacka Perkowskiego.

 

źródło: interia.pl

 
Administrator, niedziela, 22 sierpnia 2010 21:18 PDF Drukuj Email
Coke Live Music Festival: spektakularne zamknięcie!

Półtoragodzinny koncert formacji Muse i niesamowity pokaz sztucznych ogni, spektakularnie zakończyły jubileuszową, piątą edycję Coke Live Music Festival.

 

Koncert Muse zapowiadany był od początku jako wisienka na torcie tegorocznej edycji festiwalu. Tak też się stało. Brytyjczycy dali popis na miarę prawdziwej, światowej gwiazdy rocka. Podczas żadnej z dotychczasowych edycji krakowskiej imprezy nie było bowiem ani jednego występu w tak spektakularnej oprawie. Muse, słynący z koncertowego rozmachu, wystąpił z towarzyszeniem laserów, wizualizacji i szeregiem najróżniejszych efektów świetlnych. Były także ogromne piłki imitujące gałki oczne oraz buchające kłęby dymu. Nie zabrakło również słynnej ściany telebimów w kształcie plastrów miodu, stanowiących uboższy, festiwalowy substytut piramid, które można zobaczyć podczas osobnych koncertów zespołu. To właśnie ten występ spowodował, że tegoroczna Scena Główna, była największa i zawierała największą jak do tej pory ilość urządzeń oświetleniowych.

W trakcie sobotniego koncertu Matt Bellamy, Dominic Howard i Chris Wolstenholme zaprezentowali doskonałą formę. Każdy kolejny utwór wywoływał gorączkę wśród publiczności, pomimo iż Bellamy nie silił się na zbędną egzaltację. Zadał sobie jednak trudu, aby przywitać się i pożegnać z Polakami w ich ojczystym języku, dodam – pełnymi zdaniami.

Nie ma wątpliwości, że to właśnie ten koncert zaważył o sukcesie i rekordzie frekwencyjnym festiwalu. Żadna z dotychczasowych edycji nie miała pod sceną takiej ilości fanów (organizatorzy podają liczbę 45 tysięcy). Również dzięki Muse, organizatorom udało się przyciągnąć nieco starszych uczestników. Dotychczas festiwal trafiał niemal wyłącznie do bardzo młodych ludzi. Tym razem było inaczej. Wśród tłumów było bardzo wiele osób w przedziale wiekowym 30-50 lat, dało się nawet zauważyć całe rodziny z dziećmi.

Choć krakowski występ Muse nie prezentował w pełni koncertowego rozmachu na jaki stać formację i tak robił wrażenie. Ich potężne brzmienie wzbogacone o taką oprawę dało naprawdę niezwykły efekt.

Tuż przed najważniejszym koncertem wieczoru na głównej scenie zaprezentowała się formacja Panic! At The Disco. Amerykanie dali występ, stanowiący jedną wielką bombę pozytywnej energii. Przeuroczy wokalista, który tak jak reszta grupy, wyglądał bardzo "grzecznie" i elegancko, dawał z siebie dosłownie wszystko. Niezwykle energetyczne piosenki, entuzjazm zespołu i rozbrajający uśmiech frontmana spowodowały, że głównie żeńska część publiczności mocno dawała o sobie znać pod sceną.

Grupa Panic! At The Dico pojawiła się niedługo po występie The Big Pink, której koncert pomimo, iż nie trwał zbyt długo, dawał powody do zachwytu. Materiał z ich debiutanckiego krążka "A Brief History Of Love" wybrzmiał doskonale na żywo. Formacja uznana za jedno z objawień minionego roku, pomimo wczesnej pory zgromadziła też całkiem pokaźną publikę. - Dzięki Polsko za świetny koncert, wrócimy tu jeszcze, jeśli będziecie nas chcieli - mówił wokalista.

Drugiego dnia CLMF na Scenie Głównej, wystąpiła także rodzima formacja Muchy.Na mniejszych scenach odbyły się z kolei doskonałe koncerty The Natural Born Chillers, Eldo czy Foxa.

Zagranicznymi gwiazdami pierwszego dnia festiwalu byli: N.E.R.D., 30 Seconds To Mars, The Chemical Brothers.

źródło onet.pl

 
Administrator, niedziela, 22 sierpnia 2010 21:12 PDF Drukuj Email
OMD powraca

Brytyjska grupa OMD powraca z nową płytą. Będzie to pierwszy album formacji od niemal 15 lat.

 

Grupa, której pełna nazwa brzmi Orchestral Manoeuvres In The Dark, zamierza wydać pierwszy od prawie 15 lat album. Na krążku "History Of Modern" znajdzie się nowy singiel "Save Me" nagrany z gościnnym udziałem Arethy Franklin.

Płyta będzie 11 wspólnym dziełem Andy'ego McCluskeya i Paula Humphreysa, a jednocześnie ich pierwszym wydawnictwem w XXI wieku.

źródło onet.pl

 
Administrator, piątek, 20 sierpnia 2010 11:54 PDF Drukuj Email
Nowy album DE MONO we wrześniu

Premierowe piosenki De Mono poznamy 8 września. Tego dnia do sklepów trafi nowy album grupy "No Stress". Czy znajdą się na nim hity na miarę piosenek "Kochać inaczej", "Moje miasto nocą" czy "Statki na niebie"?

 

Zespół zapowiadał, że nowy materiał będzie łączył nowoczesność ze starymi brzmieniami. Ma nie zabraknąć na nim romantycznych ballad, ale będą też piosenki o przemijaniu.

- Kiedy stuka czterdziestka zaczynamy inaczej myśleć, inaczej czuć. Stajemy się nostalgiczni, świadomie kochamy, wiemy czego szukamy, wiemy jak się bawić, zaczynamy interesować się swoimi pasjami. To taki dziwny moment w życiu, gdy dochodzimy do wniosku, że nie ma się już co stresować i należy po prostu żyć - mówił Andrzej Krzywy, lider zespołu De Mono.

Ostatni album grupy "Siedem dni" ukazał się w 2006 roku.

źródło onet.pl

 
Administrator, czwartek, 12 sierpnia 2010 12:26 PDF Drukuj Email
K.A.S.A zapowiada nowy album

Krzysztof K.A.S.A Kasowski zaprezentował nowy singel "Tańczyć jak Ty".


Piosenka zapowiada album K.A.S.Y. pod tytułem "Jeden Rytm", który będzie wzbogacony o remiksy największych przebojów artysty przygotowanych przez najbardziej popularnych polskich didżejów i producentów. Płyta ukaże się specjalnie na karnawał.

Producentem "Tańczyć jak Ty" jest Paweł Gawlik znany m.in. ze współpracy z Candy Girl i Wet Fingers.

 
Administrator, czwartek, 12 sierpnia 2010 10:13 PDF Drukuj Email
Eldo - Zapiski z 1001 nocy

Są postacie na polskiej scenie, które poszerzają swoje horyzonty i mimo upływu lat, widać w ich twórczości wielką zajawkę. Jedną z takich osób jest warszawski raper - Eldo, który w tym roku wydał swój 6 solowy album, a w dotychczasowej karierze już dwunasty.

 


Tym razem powtórzył eksperyment z przed paru lat i postanowił powieżyć warstwe muzyczną tylko jednemu wykonawcy, producenckiemu duetowi The Returners. Efekt końcowy robi wrażenie, podobnie jak i płyta z Bitnixami. Co prawda komercyjnego sukcesu nie zyskała ale wśród krytyków została dobrze przyjęta. Tym razem jednak, Eldo osiągnął te dwie rzeczy za jednym zamachem.

Nie ma co się dziwić, bo ta płyta jest najlepszą w jego całej karierze. Tak, nie boje się tego powiedzieć. Pytacie dlaczego akurat ta a nie klasyczna "Eternia"? Odpowiedź na to pytanie jest prozaiczna, w niej zawarta istota rapu - zajawka i pasja do tworzenia czegoś z przekazem. W tych dźwiękach odnalazłem właśnie to.

Przejdźmy na początku, do warstwy muzycznej. A w niej, wiele się dzieje. Widać że Returnersi, są zajarani złotą erą rapu, w której to co druga produkcja, miała potencjał aby stać się klasykiem. Mowa tutaj oczywiście, o klasycznej nowojorskiej szkole lat 90-tych. Nie boje się powiedzieć o tym duecie - wirtuozi polskiej produkcji, genialne sample czy też perkusje, nawet jakby się chciało do czegoś przyczepić, to poprostu nie ma do czego.

Także na wstępie, Eldo miał ułatwione zadanie aby zrobić mocną produkcję. Wiele osób ma dobre bity ale nie każdy potrafi je wykorzystać, aby stworzyć coś co ma "ręce i nogi". A jemu się udało. Nie to żebym był tym faktem zdziwiony, bo jest to jeden z najbardziej cenionych przeze mnie raperów, ale trzeba sobie uświadomić że, miał duże wyzwanie przed sobą, aby podołać pokładanym w nim nadziei.

Jego teksty zawsze miały w sobie głębie, jednak na tej płycie przerósł sam siebie. W swoich tekstach wprowadza nas w swój świat. Chce nam pokazać że już dorósł emocjonalnie. To nie ten sam człowiek, który malował ściany i uciekał przed strażnikami kolei, i choć widać w jego wersach że wciąż drzemie w nim niepokorna natura, to myśli o czymś więcej. Zdradza nam swoje ambicje, pragnienia i poglądy na różne tematy od popkulturę po filozofie życia, i choć w tym roku wplątał się w beef z Peją, to odcina się od tego typu walki.


Ciężko wybrać najlepszy kawałek na tej płycie ale na pewno na wyróżnienie zasługuje singlowy "Pożycz mi płuca" i "Moje" (na doskonałym bicie) .


"Ja wolę pisać o emocjach i poszerzać horyzonty", ten cytat oddaje "ducha" tej produkcji. Solidna pozycja, gorąco polecam nabyć, jak ktoś jeszcze nie ma jej na półce.

 

źródło: muzoteka.pl

 
Administrator, czwartek, 12 sierpnia 2010 10:08 PDF Drukuj Email
Sepultura już wkrótce w Polsce

 

W przyszłym tygodniu dwa koncerty w Polsce zagra Sepultura. Brazylijski zespół wystąpi 17 sierpnia we Wrocławiu, a dzień później w warszawskiej Proximie.

 

Sepultura miała zagrać w Polsce już w kwietniu, jednak z powodu tragedii pod Smoleńskiem koncerty zostały przełożone na inny termin.

Zespół na żywo będzie promował wydany w 2009 roku album "A-Lex".

 

źródło: onet.pl


 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 5